Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Delia Cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Delia Cosmetics. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 kwietnia 2013

Inspiracje makijażowe Wiosna 2013 cz. 1 - marki masowe

Witajcie moi Drodzy! Na weekend przygotowałam dla Was przegląd propozycji makijaży na wiosnę 2013 różnych marek kosmetycznych. Dziś poczytacie o markach tzw. masowych, a jutro zapraszam na przegląd marek selektywnych. Oczywiście prezentuję Wam te bardziej popularne, bo miałabym nie lada trudność w opisaniu wszystkich. Oto zdjęcia oraz mój krótki opis i opinia.

ArtDeco zachwyca nas pięknie rozświetloną skórą. To coś, co bardzo lubię w makijażach. Mocno podkreślone brwi oraz błękit w połączeniu z czekoladą wyglądają przepięknie, szczególnie przy niebieskich oczach.

Avon również stawia na odcienie granatu i błękitu, jednak z dodatkiem złota. To bardzo elegancka propozycja dla brązowo i niebieskookich. Rozświetlona twarz jest zdecydowanie hitem nadchodzącej wiosny i lata. Usta nadal w odcieniu nude. W tym makijażu to oko gra główną rolę.

Bourjois latem stawia na kolor. Soczysta fuksja na ustach i fioletowe smoky eyes. Jak dla mnie bomba. Jeszcze te różowiutkie policzki. Makijaż zdecydowanie w moim stylu. Świetnie będę w nim wyglądały i brunetki i blondynki, szczególnie te z Was, które mają brązową lub zieloną tęczówkę oczu.


Delia Cosmetics stawia na klasykę w każdym calu. Brązowe przydymione oko z mocno wytuszowanymi rzęsami, delikatne, matowe usta oraz mocno wykonturowane policzki. Propozycja dla tych z Was, które nie lubią bawić się kolorem i lubią prosty makijaż. Jest tak uniwersalny, że będzie pasował do każdego typu urody. 


Eveline Cosmetics również proponuje nam na wiosnę dość klasyczny makijaż. Kreska linerem, mocno wytuszowane i rozdzielone rzęsy oraz kolorowy akcent na ustach i policzkach. Lubię taki makijaż, myślę, że jest bardzo kobiecy i szczególnie kobiety o chłodnej urodzie będą wyglądały w nim bardzo świeżo.

Gosh tej wiosny to delikatność i świeżość we własnej osobie. Bardzo subtelny look z dominacją delikatnego różu na powiekach, policzkach i ustach. Do tego pięknie rozświetlona twarz i mocno wytuszowane rzęsy. Jak widać na zdjęciu świetna propozycja dla jasnowłosych.

Ingrid zaskakuje neonowym różem. Żeby makijaż nadawał się na dzienny trzeba byłoby go trochę zmodyfikować, ale przyznacie, że połączenie fuksji i limonki na oczach jest bardzo ciekawe. Błyszczące różowe usta oraz paznokcie to zdecydowanie jeden z modniejszych trendów tego sezonu. No i te zjawiskowo długie rzęsy!

Mariza na wiosnę szykuje mnóstwo limitowanych cieni do powiek, którymi możemy stworzyć bajecznie kolorowe makijaże. Znajdą się tutaj ostre neony jak odcień Oranżada czy Rafa koralowa, a także pastele takie jak Lody pistacjowe lub Sorbet Jagodowy. Prawda, że nazwy cieni są piękne? Czas na puszczenie wodzy wyobraźni i eksperymenty z tymi smakowitymi kolorami.

Max Factor proponuje nam trzy różne looki. Jeden to tak zwany make up-no make up. Drugi moim zdaniem jest bardzo wieczorowy i klasyczny, kojarzy mi się bardzo z taką elegancką kobietą wamp. Trzeci to słodki, dziewczęcy makijaż. Każda z nas może wybrać coś dla siebie. Wszystkie propozycje są bardzo klasyczne i łączy ich nieskazitelna i rozświetlona cera.

Misslyn to znowu błękity na powiekach, również przepięknie rozświetlona skóra. Cały styl kieruje się do wszechobecnego vintage. Trzeba bardzo uważać z tym kolorem na powiekach, ale gdy dobierze się idealny błękit będziemy wyglądały prześlicznie.

Oriflame przygotował dla nas dwie propozycje. Obie promowane są przez cudowną Demi. Pierwszy kojarzy mi się ze słoneczną Hiszpanią. Idealnie wykonturowana bronzerem twarz, brązowe smoky oraz czerwień na ustach. Przepych i elegancja w stosunku do delikatnej, dość dziewczęcej propozycji drugiej. Delikatny róż na ustach i policzkach oraz pięknie zaznaczone oko z nutką fioletu.

Revlon zaprasza nad morze. Butelkowa oraz morska zieleń na powiekach zachowana w matowo perłowym wykończeniu. Dokładnie wymodelowana twarz bronzerem wygląda jak muśnięta Słońcem. Do tego usta w delikatnym, ciepłym różu. W sam raz na imprezę pod gołym niebem, przy szumie fal.

Rimmel nie obyłby się bez pięknej Kate Moss. Jej rozświetlona twarz, mocno zaznaczone rzęsy i usta w kolorze fuksji będą teraz promować tą markę. Moim zadaniem jak zwykle dobry wybór. Jestem pewna, że bardzo często będę wykonywać taki makijaż w tym sezonie.

Virtual również stawia na błękit na powiekach. jest tu jednak połączony z bielą. Dobrze podkreślone brwi i koral na ustach. Makijaż od pierwszego spojrzenia kojarzy się ze stylem marynarskim, więc z niczym innym jak latem.

Źródło zdjęć: materiały prasowe.
Jak Wam się podoba przegląd marek popularnych w sezonie wiosna-lato 2013? Macie swoją ulubiona propozycję? Dla mnie zdecydowanie to będzie Rimmel. Makijaż jest bardzo w moim stylu. Uwielbiam róż na ustach i często na dzień tuszuję tylko rzęsy bądź nakładam na powieki tylko delikatne połyskujące cienie. Jutro druga część trendów tego sezonu ale z udziałem marek selektywnych. Serdecznie zapraszam.
Pozdrawiam i do następnego artykułu!

sobota, 30 marca 2013

Wyznania Kosmetycznej Zakupoholiczki - Marzec

Mija kolejny miesiąc, więc czas na zakupowe podsumowanie. Staram się ostatnio kupować tylko te kosmetyki, które naprawdę są mi potrzebne. Nie z wszystkich marcowych nowości jestem do końca zadowolona, ale nie czuję, abym wyrzuciła pieniądze w błoto. Zapraszam do moich zakupoholikowych zwierzeń.




Ekspresowa odżywka regeneracyjna Total Repair Gliss Kur

Moje włosy po rosyjskim szamponie i maseczce stały się dużo mocniejsze, jednak problem z ich rozczesywaniem nie zmalał. Kiedyś używałam już tej odżywki w sprayu i przypomniałam sobie, jak bardzo byłam z niej zadowolona. Kupiłam bez zawahania i wreszcie pozbyłam się problemów z czesaniem włosów. Dodatkowo kosmetyk pięknie pachnie, odżywia włosy, nadaje im połysk i wygładza. 


Balsam do włosów Eco Hysteria Ultra Gładkość

Maski drożdżowej używałam przez pierwszy miesiąc po każdym myciu. Włosy się wzmocniły, zaczęły rosnąć nowe. Żeby nie przesadzić postanowiłam zacząć używać jej zgodnie z zaleceniem, czyli 2-3 razy w tygodniu. Potrzebowałam odzywki, którą mogłabym używać w międzyczasie. Na stronie sklepu, w którym kupowałam moje inne rosyjskie kosmetyki, Kalina znalazłam balsam Eco Hysteria. Przekonał mnie do siebie objętością, bo zawiera pół litra produktu. Jest to także kosmetyk organiczny, pozbawiony parabenów, SLS i innych składników szkodliwych i uczulających.  Włosy po jego użyciu stają się niesamowicie gładkie, wręcz śliskie. Przestały się puszyć i wyglądają na zdrowe i błyszczące. 


Kredka do Brwi ze szczoteczką do stylizacji Catrice Cosmetics

Usłyszałam o niej wiele pochlebstw od mojej ulubionej Zmalowanej. Kupiłam odcień dla brunetek nr. 030. Jednak mi ta kredka nie posłużyła. Muszę bardzo namęczyć się, żeby wyrysować kształt moich brwi. Nie potrafię powiedzieć, czy jest za twarda, bo raczej nie, ale po prostu jak dla mnie, słabo maluje.  Jak już w końcu uda mi się namalować ładny kształt i chcę przeczesać włoski szczoteczką z drugiej strony kredki, kosmetyk po prostu się wyczesuje i robi prześwity. Próbowałam się do niej przekonać cały miesiąc. Stąd w moich makijażach „krok po kroku” jej ciągła obecność. Jednak kredka nie jest trwała, wyciera się, przez co powstają prześwity. Pewnie w końcu wyląduje w koszu albo na dnie kuferka.


Baza pod Cienie Ingrid Cosmetics

Poleciała mi ją kiedyś koleżanka po fachu – Ewelina. Powiem szczerze, że miałam mieszane uczucia, jeśli chodzi o kosmetyk w takiej cenie. Jednak widzę w nim tylko jeden minus, o czym za chwilę. Konsystencja jest kremowa, lekka i miękka. Baza ma beżowy kolor, który przepięknie podbija pigment w nawet najmniej nasyconych cieniach. Jeśli chodzi o trwałość, też zdaje egzamin. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że strasznie wałkuje się na powiekach przy nakładaniu. Próbowałam już chyba wszystkich metod: nakładałam palcem, pędzelkiem, na wcześniej nałożony podkład, bez podkładu na powiekach. Za każdym razem muszę sporo się namęczyć, żeby bazę zaaplikować równomiernie, bo waży się bezlitośnie. Może macie tą bazę i znacie sposób jej aplikacji, który zapobiegnie temu nieszczęsnemu wałkowaniu?
 Jeszcze dwa słowa o trwałości cieni po jej aplikacji. Otóż cień Mary Kay, który używałam wczoraj na bazę jest odporny nawet na ścieranie. Wieczorem zaczęłam trzeć jedno oko, a przy demakijażu zauważyłam, że cień nie został w żaden sposób naruszony. Mimo trudności przy aplikacji, baza zdobyła moje uznanie i jestem z niej bardzo zadowolona. Kosztuje mniej niż 10zł, dlatego naprawdę warto ją wypróbować.  


Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust Delia Cosmetics

Bardzo tani i dobry kosmetyk. Błyskawicznie zmywa nawet wodoodporny makijaż, nie podrażnia oczu. Jego jedynym minusem jest tylko to, że zostawia tłustą powłoczkę, która i tak bardzo mi nie przeszkadza, bo zaraz zmywam ją moim mleczkiem do oczyszczania cery. Jest wydajny. To nie pierwsze moje opakowanie, a jednak do niego wracam ze względu na jego skuteczność no i oczywiście cenę. Swobodnie dorównuje Beztłuszczowemu Płynowi do Demakijażu Oczu i Ust, a jest 7 razy tańszy. Polecam z czystym sumieniem.


Flamaster Rozświetlający Mary Kay

Moje poszukiwania idealnego korektora pod oczy nadal trwają. Jednak jak do tej pory nie znalazłam nic lepszego, niż flamaster Mary Kay. Nie dość, że kryje cienie pod oczami, to jeszcze rozświetla drobne zmarszczki. Nie zbiera się w załamaniach skóry, nie ściera się w ciągu dnia. Godny polecenia osobom borykającym się ze zmęczonymi powiekami. Występuje w dwóch kolorach, ja mam numer 2, ponieważ jest bardziej żółty, a ten kolor likwiduje zasinienia. Drugi to bardzo różowy, który będzie nadawał się do rozświetlenia ziemistej cery.  Jego jedyną wadą jest wydajność. Ma 1,3 ml a kosztuje 65zł, więc trochę dużo jak na to, że wystarcza na miesiąc. Jednak sam w sobie jest jak do tej pory idealny. Chociaż nadal szukam czegoś troszkę bardziej wydajnego i tym samem czegoś, co wyjdzie mnie troszkę taniej. 


Płynny Liner Mary Kay

Na początku trochę byłam niezadowolona z jego aplikatora. Wydawał się bardzo twardy i mało precyzyjny. Jednak po namalowaniu kreski okazało się, że jest super. Tak jak żelowy liner MK był bublem, tak ten już stał się moim ulubionym. Jest w kolorze głębokiej czerni. Jego trwałość jest wprost powalająca. Wieczorem nie zważając już na makijaż zaczęłam trzeć oczy, a on ani drgnął. Innym razem podczas moich pms'owych płaczów też myślałam, że już po nim, a jednak nie. Trzymał się dotąd, aż nie użyłam płynu dwufazowego do demakijażu. Jestem bardzo zadowolona z zakupu, tym bardziej, że nie był całkiem drogi, bo kosztuje jakieś 45zł. Powala na kolana liner żelowy MK, E.L.F.,  Inglot, Eveline. Wreszcie trafiłam na mój ideał. Niestety nie jest on dostępny w katalogu Mary Kay, trzeba o jego dostępność pytać Konsultantek. Mam nadzieję, że mają duże zapasy, bo chciałabym go jeszcze nie raz kupić.


Pędzel do podkładu Hakuro H50

Chęcią kupna tego pędzla zaraziłam się od innych blogerek, które bardzo go polecały. Będąc zwolenniczką nakładania podkładu palcami było mi trochę szkoda wydać nawet te 30zł na pędzel, którego możliwe, że nie będę używać. Jednak przyszły moje urodziny i mój Mężczyzna zapytał, co chcę dostać. Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy, był ten pędzel. Sama bym sobie go nie kupiła, ale bardzo chciałam go mieć. Muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczona. Nałożenie nim podkładu, to prawdziwa przyjemność. Od razu aplikuję taką ilość kosmetyku, aby pozwoliła mi na idealne krycie. Nanoszenie produktu jest skrócone do minimum. Raz-dwa i gotowe. Pędzel jest wykonany z włosia syntetycznego, nie zostawia smug, jest bardzo delikatny dla buzi. Nie wsiąka dużej ilości fluidu, jednak nie jest oszczędny, bo nakłada troszkę grubsza warstwę. Ma także dość grubą, toporną rączkę, do której nie jestem przyzwyczajona, jednak nie jest to duży minus, bo na pewno moja ręka się do niej dopasuje. Jeśli chodzi o mycie, to mało pozytywnie mnie zaskoczył, bo mimo, że używałam tego samego szamponu, co zawsze, podkład nie wymył się dokładnie. Próbowałam wyprać go jeszcze dwa razy i nic z tego. Mydło, nawet płyn do naczyń sobie nie radzi. Może potrzebuję jakiegoś innego preparatu? Może polecicie mi coś? Ogólnie jestem z niego zadowolona. Myślę, że długo mi posłuży, bo wygląda na dobrze wykonany.


Zakupów marcowych byłoby na tyle. Zrobiłam jeszcze zamówienie z Marizy, ale o tych kosmetykach będzie oddzielny post, bo tym razem także mam sporą ilość kosmetyków. Jeśli prowadzicie bloga wklejajcie swoje linki do notek o marcowych ulubieńcach i zakupach, zawsze chętnie je czytam. Jeśli nie to piszcie co kupiłyście i z czego jesteście zadowolone bądź nie. I koniecznie odpowiedz na moje pytania jeśli na któreś znasz odpowiedź. Pozdrawiam ciepło!

Przy ostatnim artykule przed świętami życzę Wam również rodzinnych, kolorowych, radosnych świąt Wielkanocnych. Dużo smakołyków na stołach, jak najwięcej pozytywnych emocji. Życzę Wam także czasu na chwilę refleksji i zadbania o najważniejszą osobę w Waszym życiu - Was samych! Wesołych świąt!