Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza na powieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baza na powieki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 kwietnia 2015

Baza na Powieki Inglot Eyeshadow Keeper - recenzja


Witajcie! Dzisiaj znowu czas na recenzję mojego totalnego ulubieńca z Inglota. Jak wiecie marka ta jest mi bardzo bliska, dlatego chciałam podzielić się z Wami takimi "smaczkami", które uwielbiam. Inglot już wcześniej w swojej ofercie miał bazę na powieki. Jednak spotkała się ona z wieloma negatywnymi opiniami w internecie i nie tylko. Sama szczerze powiedziawszy jej nie lubię, bo jestem posiadaczką tłustych powiek i zwyczajnie nie dawała sobie rady. Dzisiaj jednak recenzję chciałabym poświecić nowości, która ukazała się jakiś czas temu. Jest to baza na powieki Eyeshadow Keeper, którą testuję od samego początku wypuszczenia jej na rynek. Jak już się zdradziłam na samym początku jestem totalnie z niej zauroczona, a dlaczego przeczytacie w dalszej części posta.


Baza dostępna jest w bardzo wygodnej tubce z wąskim dzióbkiem, co pozwala wyciskać odpowiednią ilość kosmetyku. Mamy kontrolę nad tym żeby nie wycisnąć go za dużo i minimalizuje marnowanie produktu. Opakowanie ma moim zdaniem jeszcze taki plus, że baza długo zatrzymuje świeżość, nie jest tak narażona na powietrze jak jej poprzedniczka w słoiczku.


Sam produkt jest konsystencji gęstego kremu jednak nie ma problemów z rozprowadzeniem go na powiekach. Jest beżowa, ale po nałożeniu na powieki staje się przezroczysta. Nie nadaje ona koloru, co mogłabym uznać za mały minus, bo fajnie jeśli wyrównywałaby koloryt skóry. Łatwo, równomiernie nakłada się bazę na powieki, ale jeśli nie mamy wprawy w malowaniu techniką "na mokro" warto odczekać aż baza się wchłonie i dopiero przystąpić do cieniowania. W innym wypadku osoby z niewprawną ręką mogą narobić sobie plam cieniami. Ja uwielbiam nakładać cienie na jeszcze mokre powieki i nie sprawia mi to żadnych problemów, ale tak przezornie uprzedzam. Tak samo za duża ilość bazy może spowodować zbrylenie się cieni, dlatego trzeba uważać żeby nie nałożyć jej za dużo - co za dużo to niezdrowo.


Gdy już przystępujemy do cieniowania od razu można zauważyć jak przepięknie kosmetyk wydobywa pigment w cieniach. Dzięki niemu cienie lepiej "przyklejają" się skóry i równomiernie się rozkładają. Nie ma jednak żadnego problemu z rozcieraniem. Na zdjęciach w dalszej części widać jak pięknie wydobyty jest kolor różnego rodzaju cieni do powiek. także na ten temat nie będę się rozwodzić.


Jeśli chodzi o trwałość kosmetyku to jest on praktycznie nie do zdarcia. Przy moich dosyć tłustych powiekach gdzie cienie bez bazy nie trzymają się nawet godziny, tak baza Eyeshaddow Keeper utrzymuje mój makijaż w niezmienionym stanie ponad 12 godzin. Praktycznie w ogóle się już nie martwię moim makijażem oczu w ciągu dnia. Dodatkowo baza sprawia, że cienie są jakby bardziej odporne na ścieranie. Gdy już "ułożą" się na skórze nawet gdy przetrzemy oko one nadal się trzymają bez szwanku.

Koszt tego cuda to 49zł i jak na pojemność 10ml oraz taką wydajność, bo wystarczy odrobinka, kosmetyk uważam za 100% wart swojej ceny. Myślę, że perspektywa idealnego makijażu oczu cały dzień jest warta tej ceny.

A teraz czas na swatche wybranych przeze mnie cieni z bazą i bez niej. Myślę, że nie muszę mówić z której strony nakładałam opisywane dziś cudo, ale żeby nie było wątpliwości: za każdym razem baza była po prawej stronie.

Cienie MIYO

Cienie Mary Kay

Po lewej cień sypki z Inglota, po prawej pigment Make Up Geek.

Jak widać na powyższym zdjęciu baza zadziałała praktycznie jak żel do brokatu, przykleiła bardzo mocno drobinki pigmentów.

Cienie Inglot
 W tym przypadku środkowy, jasnoróżowy cień jest słabo napigmentowany. Żeby było go widać bez bazy musiałam namazać palcem kilka razy, z bazą wystarczyły dwa przesunięcia po skórze.

Cienie Make Up Geek
 Nieszczęsna, ale przepiękna zieleń Appetini nabiera mocy dopiero przy bazie Eyeshadow Keeper, bez niej nie jest to cień grzeszący pigmentem.

Foliowe cienie Make Up Geek
Fioletowa folia jest jednym z bubli kolekcji cieni MUG, ale zobaczcie sami co robi z nią opisywana dzisiaj baza.


To chyba na tyle tych "ochów" i "achów". Mimo, że znalazłam kilka minusów to i tak uważam tą bazę za idealną i nie wyobrażam sobie już bez niej mojego makijażu. Wydaje mi się, że Inglot tym kosmetykiem odpowiedział na wszelkie zastrzeżenia do starszej bazy i stworzył coś o wiele lepszej jakości, technologii i bardziej profesjonalnego. Uważam, że firma ze swoimi nowościami idzie w naprawdę dobrą stronę i cieszę się, że możemy się pochwalić, że są to nasze, polskie produkty.

Co myślicie o tym kosmetyku? Skusicie się? A może już ją macie, jak wrażenia? Czekam na Wasze komentarze!
Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 26 czerwca 2014

Baza na Powieki Miyo Eye Do! - recenzja


Witajcie! Mam dzisiaj dla Was szybką recenzję bazy na powieki, której używam przez ostatni czas. Uważam, że kosmetyk tego typu jest niezbędny w okazjonalnym, ale także codziennym makijażu. Dzięki bazie mamy pewność, że nasz makijaż na powiekach przetrwa nieskazitelnie cały dzień. Jeśli jeszcze nie macie swojej bazy na powieki to zapraszam do lektury, może akurat skusicie się na Eye do od Miyo.

Opis producenta:
Baza pod cienie EYE DO! dzięki swej satynowej konsystencji oraz barwie w odcieniu nude idealnie wyrówna koloryt powieki, tworząc płótno do stworzenia niesamowitego dzieła! Wydobędzie z cieni pigment oraz przedłuży ich trwałość!
(Źródło: pierrerene.pl)


Moja opinia:
Równie dobrze mogłabym napisać "patrz: opis producenta", bo tam już jest napisane wszystko co mogłabym powiedzieć o tym kosmetyku. Ale pozwolicie, że rozwinę ten opis i dodam coś od siebie.
Baza ma kremową konsystencję, łatwo aplikuje się ją na powieki. Ma delikatne zabarwienie, które odrobinę wyrównuje kolor. To dla mnie bardzo ważne w tego typu kosmetykach, bo nigdy nic innego nie kładę na powieki, bo za duża ilość różnych kosmetyków może spowodować jedynie ich rolowanie. Nakładając ją należy zwrócić szczególną uwagę na to, żeby zaaplikować na prawdę maleńką ilość kosmetyku. W innym wypadku sama baza może się rolować, a tego przecież nie chcemy. jak zawsze wchodzi zasada "mniej znaczy więcej" i bazy Eye Do również to dotyczy.

Po lewej cień na bazie Miyo Eye Do, po prawej na gołej skórze.

Wspaniale podbija kolor cieni, co widać na zdjęciu. Wręcz ułatwia ich aplikację. Dobrze się na niej blenduje ze sobą kolory i mimo jej dość mokrej konsystencji nie powinno udać nam się stworzyć nieestetycznych plam.
Cienie na bazie od Miyo utrzymują się caluśki dzień. Moje nie należą do tłustych, ale bez bazy po 2 godzinach mogę zapomnieć o makijażu oczu. Z tą bazą nie muszę się o nic martwić przez cały dzień, co widać często na moich ostatnich filmikach z testami na żywo podkładów. Przez ostatni miesiąc używam bazy Miyo i jestem z niej bardzo zadowolona.


Dodatkowo jej cena (nie całe 9zł) jest po prostu całkiem nierównoznaczna z jakością, bo kosmetyk tak dobrze spełniający swoje zadanie, tak trwały powinien kosztować o wiele więcej. Ale nie, nie ja nie narzekam na tak niską cenę, wręcz przeciwnie. To sprawia, że z chęcią wrócę może za rok znowu do tej bazy. Zapytacie pewnie "dlaczego za rok?" Otóż moje drogie tak bardzo wystarczalna jest ta baza. Po ponad miesiącu używania zużycia praktycznie nie widać.
Serdecznie polecam. Jeśli macie problemy z załamywaniem się cieni na powiekach, koniecznie przetestujcie tą cudowną bazę Eye Do.


Miałyście do czynienia z tą bazą? Co o niej myślicie? Skusicie się na zakup? Jaka jest Wasza ulubiona baza na powieki? Podzielcie się opinią w komentarzach!
Pozdrawiam ciepło!

piątek, 10 stycznia 2014

Tag: All About Eyes - Wszystko o Oczach


Witajcie! Przygotowałam dziś dla Was coś "lekkiego". Krótki Tag związany z oczami. Jeśli jesteś ciekawa moich ulubionych kosmetyków do pielęgnacji i makijażu oczu, zapraszam na film:



Pytania:

1. Ulubiony krem/serum pod oczy?
2. Ulubiony korektor pod oczy?
3. Ulubiony produkt do brwi?
4. Ulubiona baza pod cienie?
5. Ulubiona paletka cieni? (musisz wybrać jedną)
6. Ulubiony płyn do zmywania makijażu oczu?
7. Ulubiony tusz do rzęs?
8. Ulubiony eyeliner? (żelowy, kredka, w pisaku?)
9. Ulubiony pojedynczy cień?
10. Ulubione okulary przeciwsłoneczne?

Kogo taguję?

Natalię z bloga: http://mmakeupbynnatalia1.blogspot.com/
Mayę z bloga: http://make-upbymaya.blogspot.com/
Ewelinę z bloga: http://inka2504.blogspot.fi/
Wasze ostatnie odpowiedzi bardzo mi się podobały, więc do dzieła! ;)

Martę z bloga: http://www.pannazalotka.blogspot.com/
Mag z bloga: http://bluebirdmakeup.blogspot.com/ 

A tak na prawdę taguję wszystkie te z Was, które mają ochotę opowiedzieć wszystko o swoich oczach ;)

Pozdrawiam!

sobota, 4 maja 2013

Ulubieńcy Kwietnia + video



Witajcie moi Drodzy! Ostatnio robię niewielkie zakupy kosmetyczne, dlatego w tym miesiącu nie będzie "Zwierzeń Kosmetycznej Zakupoholiczki". Coraz bliżej do mojego ślubu, więc coraz mniej pieniędzy zostaje mi na moje "drobne", kosmetyczne wydatki. Dlatego postanowiłam w tym miesiącu opowiedzieć Wam o moich ulubionych kosmetykach ostatnich miesięcy. Pomyślałam, że nagram filmik, w których o nim opowiem, więc serdecznie zapraszam.
Uprzedzam, że jakość nagrania jest nie za dobra, ale postaram się w najbliższym czasie zmienić sprzęt.




Lista produktów omawianych przeze mnie w filmie:


Pielęgnacja twarzy:

- Mleczko 3w1 Mary Kay - oczyszcza, tonizuje, delikatnie złuszcza. Dostępny wyłącznie u konsultantek Mary Kay w cenie 80zł za 129ml. Wystarcza na około 4 miesiące. Przeczytasz o nim w artykułach: Moja kosmetyczka, Wademekum pielegnacji cz1. Oczyszczanie, cz2. Złuszczanie, cz3. Tonizacja.

- Shea Butter Lotion Martina Gebhardt - krem na noc, hypoalergiczny, nawilżająco-kojący. Dostępny m.in. w sklepie Cosmeceuticum w cenie 78zł za 100ml. Prawdopodobnie wystarczy na ok. 3-4 miesiące. Jego recenzję przeczytasz w artykule: Ekologiczne kremy z Cosmeceuticum.

- Zioła Bajkału Matujący krem na Dzień do skóry tłustej i mieszanej - nawilżający, zwęża pory. Dostępny również w sklepie Cosmeceuticum w cenie 24zł za 50ml. Prawdopodobnie wystarczy na dwa miesiące. Jego recenzje znajdziecie w tym samym artykule co Masło Shea: Ekologiczne kremy z Cosmeceuticum.

- Punktowa Emulsja Przeciwtrądzikowa Mary Kay - przyspiesza gojenie wyprysków, zapobiega tworzeniu się nowych, a przy tym nie wysusza. Dostępna wyłącznie u konsultantek Mary Kay w cenie 45zł za 29ml. Mi jedno opakowanie wystarcza na rok. Recenzji jeszcze się nie doczekała, ale wkrótce na pewno napiszę o niej coś więcej.


Pielęgnacja włosów:

- Szampon z Ekstraktem z Organicznej Pomarańczy i Papryczki Chili Love 2 MIX - przyspiesza porost włosów oraz zapobiega wypadaniu. Dostępny w sklepie Kalina w cenie 17zł za 360ml. Opakowanie wystarcza mi na półtora miesiąca, ale myję włosy codziennie i szampon używam razem z babcią. Recenzję szamponu możesz przeczytać tutaj: Recepta na piękne włosy. 

- Drożdżowa Maska do Włosów Receptury Babuszki Agafii - wzmacnia włosy, przyspiesza porost oraz zapobiega wypadaniu. Dostępna w sklepie Cosmeceuticum w cenie 20zł za 300ml. Najpierw używałam ją po każdym myciu i wystarczyła na miesiąc. Drugie opakowanie używania co 2-3 dzień wystarczyło na dwa miesiące. Jednak również używam kosmetyku razem z babcią. Recenzję możesz przeczytać również w artykule: Recepta na piękne włosy.


Makijaż:

- Aksamitny fluid matująco-kryjący Mariza - działanie doskonale przedstawia nazwa, ale nie jestem pewna czy mnie trochę nie zapchał. Dostępny u konsultantów Mariza w cenie 14,90zł za 30ml. Myślę, że wystarczy na miesiąc-półtora codziennego stosowania. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj: Kosmetyki Mariza cz2.

- Rozświetlający podkład w płynie Mary Kay - nawilża, kryje, rozpromienia skórę. Dostępny wyłącznie u konsultantek Mary Kay w cenie 72zł za 29ml. Wystarcza nawet do 4 miesięcy codziennego stosowania. Przeczytać o nim możecie w tych artykułach: Moja Kosmetyczka, Wademekum pielegnacji cz5. Ochrona.

- Kółko Korektorów Kryolan - maskuje wszelkie niedoskonałości. Dostępny w sklepach w kosmetykami profesjonalnymi w cenie ok. 59zł za 40g. Przy używaniu na sobie i klientkach, czyli praktycznie non stop wystarcza dotąd aż upłynie termin ważności. Możesz przeczytać o nim w artykule: Moja kosmetyczka.

- Transparentny puder Ben Nye Fair - idealnie matowi, długotrwale utrzymuje makijaż. Dostępny w sklepie charakteryzacja.com w cenie 48zł za 80g lub 73zł za 226g. Nie jestem w stanie powiedzieć na jak długo wystarcza, bo jest jego tak ogromna ilość, że na pewno na bardzo, bardzo długo. Recenzję znajdziesz tutaj: Słynny puder Ben Nye.

- Puder w kamieniu Creme Puff Max Factor nr. 13 Nouveau Beige - jest dla mnie za ciemny, dlatego świetnie służy mi jako bronzer. Dostępny w sklepie ekobieca.pl w cenie 20zł za 21g. Myślę, że wystarczy na 2-3 miesiące. Nie ma swojej oddzielnej recenzji, ale bardzo często używałam go w Makijażach "krok po kroku".

- Rozświetlacz z paletki Claire's Cosmetics - pięknie rożświetla, nie daje brokatowego efektu. Wygrałam go w konkursie w Julia Makeup Girl, dlatego niestety nie jestem w stanie powiedzieć Wam gdzie można go kupić, jak się dowiem - dam znać. Używałam go w tym Makijażu "krok po kroku": Zielono mi!

- Róż Bell 2 Skin nr 52 - piękny kolor, długo się utrzymuje, nie zostawia plam. Dostępny m.in. w sklepie bell-kosmetyki.com.pl w cenie 8.80zł. Używałam go w tych Makijażach "krok po kroku". Jego recenzję znajdziecie również tutaj: Recenzja Bell cz3.

Baza na powieki Ingrid Cosmetics - utrwala cienie na cały dzień. Dostępna w sklepie i lovebeauty.pl w cenie 8,90zł za 6,5g. Makijaże wykonane z tą bazą.

- Matowy cień do powiek Mariza nr. 02 Śmietanka - świetnie napigmentowany, trwały. Dostępny u konsultantów Mariza w cenie 13,90zł.

- Tusz do rzęs the Colossal Volum' Express Maybelline - rozdziela, pogrubia, wydłuża. Dostępny w Drogerii Rossmann w cenie ok 33zł. Makijaże wykonane z użyciem tego tuszu.

- Pomadka Ochronna na każdą porę roku Mariza Cappuccino - nawilża, rozświetla wargi. Dostępna u konsultantów Mariza w cenie 4,70zł.

- Lasting Finish Lipstick by Kate Rimmel nr. 103 - nawilżająca, matowa. Dostępna w Drogerii Rossmann w cenie ok. 19zł. Krótka recenzja tutaj: Wyznania kosmetycznej zakupoholiczki - Styczeń.

- Kremowa Szminka do Ust Mary Kay Pink Melon - zmiękczająca, bardzo długo utrzymuje się na wargach. Dostępna wyłącznie u konsultantów Mary Kay w cenie 55zł. Użyłam ją m.in. w tym makijażu: Makijaż inspirowany okładką katalogu MK wiosna 2013.


I to na tyle. Jest sporo tych kosmetyków, ale jeszcze nie opowiadałam Wam o moich ulubieńcach, więc pozwoliłam sobie zrobić takie obszerne podsumowanie. Mam nadzieje, że filmik był dla Was ciekawym urozmaiceniem.
Masz któryś z tych kosmetyków? Jesteś równie zadowolona? Zapraszam do komentowania.

Pozdrawiam serdecznie i do następnego!

sobota, 30 marca 2013

Wyznania Kosmetycznej Zakupoholiczki - Marzec

Mija kolejny miesiąc, więc czas na zakupowe podsumowanie. Staram się ostatnio kupować tylko te kosmetyki, które naprawdę są mi potrzebne. Nie z wszystkich marcowych nowości jestem do końca zadowolona, ale nie czuję, abym wyrzuciła pieniądze w błoto. Zapraszam do moich zakupoholikowych zwierzeń.




Ekspresowa odżywka regeneracyjna Total Repair Gliss Kur

Moje włosy po rosyjskim szamponie i maseczce stały się dużo mocniejsze, jednak problem z ich rozczesywaniem nie zmalał. Kiedyś używałam już tej odżywki w sprayu i przypomniałam sobie, jak bardzo byłam z niej zadowolona. Kupiłam bez zawahania i wreszcie pozbyłam się problemów z czesaniem włosów. Dodatkowo kosmetyk pięknie pachnie, odżywia włosy, nadaje im połysk i wygładza. 


Balsam do włosów Eco Hysteria Ultra Gładkość

Maski drożdżowej używałam przez pierwszy miesiąc po każdym myciu. Włosy się wzmocniły, zaczęły rosnąć nowe. Żeby nie przesadzić postanowiłam zacząć używać jej zgodnie z zaleceniem, czyli 2-3 razy w tygodniu. Potrzebowałam odzywki, którą mogłabym używać w międzyczasie. Na stronie sklepu, w którym kupowałam moje inne rosyjskie kosmetyki, Kalina znalazłam balsam Eco Hysteria. Przekonał mnie do siebie objętością, bo zawiera pół litra produktu. Jest to także kosmetyk organiczny, pozbawiony parabenów, SLS i innych składników szkodliwych i uczulających.  Włosy po jego użyciu stają się niesamowicie gładkie, wręcz śliskie. Przestały się puszyć i wyglądają na zdrowe i błyszczące. 


Kredka do Brwi ze szczoteczką do stylizacji Catrice Cosmetics

Usłyszałam o niej wiele pochlebstw od mojej ulubionej Zmalowanej. Kupiłam odcień dla brunetek nr. 030. Jednak mi ta kredka nie posłużyła. Muszę bardzo namęczyć się, żeby wyrysować kształt moich brwi. Nie potrafię powiedzieć, czy jest za twarda, bo raczej nie, ale po prostu jak dla mnie, słabo maluje.  Jak już w końcu uda mi się namalować ładny kształt i chcę przeczesać włoski szczoteczką z drugiej strony kredki, kosmetyk po prostu się wyczesuje i robi prześwity. Próbowałam się do niej przekonać cały miesiąc. Stąd w moich makijażach „krok po kroku” jej ciągła obecność. Jednak kredka nie jest trwała, wyciera się, przez co powstają prześwity. Pewnie w końcu wyląduje w koszu albo na dnie kuferka.


Baza pod Cienie Ingrid Cosmetics

Poleciała mi ją kiedyś koleżanka po fachu – Ewelina. Powiem szczerze, że miałam mieszane uczucia, jeśli chodzi o kosmetyk w takiej cenie. Jednak widzę w nim tylko jeden minus, o czym za chwilę. Konsystencja jest kremowa, lekka i miękka. Baza ma beżowy kolor, który przepięknie podbija pigment w nawet najmniej nasyconych cieniach. Jeśli chodzi o trwałość, też zdaje egzamin. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że strasznie wałkuje się na powiekach przy nakładaniu. Próbowałam już chyba wszystkich metod: nakładałam palcem, pędzelkiem, na wcześniej nałożony podkład, bez podkładu na powiekach. Za każdym razem muszę sporo się namęczyć, żeby bazę zaaplikować równomiernie, bo waży się bezlitośnie. Może macie tą bazę i znacie sposób jej aplikacji, który zapobiegnie temu nieszczęsnemu wałkowaniu?
 Jeszcze dwa słowa o trwałości cieni po jej aplikacji. Otóż cień Mary Kay, który używałam wczoraj na bazę jest odporny nawet na ścieranie. Wieczorem zaczęłam trzeć jedno oko, a przy demakijażu zauważyłam, że cień nie został w żaden sposób naruszony. Mimo trudności przy aplikacji, baza zdobyła moje uznanie i jestem z niej bardzo zadowolona. Kosztuje mniej niż 10zł, dlatego naprawdę warto ją wypróbować.  


Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust Delia Cosmetics

Bardzo tani i dobry kosmetyk. Błyskawicznie zmywa nawet wodoodporny makijaż, nie podrażnia oczu. Jego jedynym minusem jest tylko to, że zostawia tłustą powłoczkę, która i tak bardzo mi nie przeszkadza, bo zaraz zmywam ją moim mleczkiem do oczyszczania cery. Jest wydajny. To nie pierwsze moje opakowanie, a jednak do niego wracam ze względu na jego skuteczność no i oczywiście cenę. Swobodnie dorównuje Beztłuszczowemu Płynowi do Demakijażu Oczu i Ust, a jest 7 razy tańszy. Polecam z czystym sumieniem.


Flamaster Rozświetlający Mary Kay

Moje poszukiwania idealnego korektora pod oczy nadal trwają. Jednak jak do tej pory nie znalazłam nic lepszego, niż flamaster Mary Kay. Nie dość, że kryje cienie pod oczami, to jeszcze rozświetla drobne zmarszczki. Nie zbiera się w załamaniach skóry, nie ściera się w ciągu dnia. Godny polecenia osobom borykającym się ze zmęczonymi powiekami. Występuje w dwóch kolorach, ja mam numer 2, ponieważ jest bardziej żółty, a ten kolor likwiduje zasinienia. Drugi to bardzo różowy, który będzie nadawał się do rozświetlenia ziemistej cery.  Jego jedyną wadą jest wydajność. Ma 1,3 ml a kosztuje 65zł, więc trochę dużo jak na to, że wystarcza na miesiąc. Jednak sam w sobie jest jak do tej pory idealny. Chociaż nadal szukam czegoś troszkę bardziej wydajnego i tym samem czegoś, co wyjdzie mnie troszkę taniej. 


Płynny Liner Mary Kay

Na początku trochę byłam niezadowolona z jego aplikatora. Wydawał się bardzo twardy i mało precyzyjny. Jednak po namalowaniu kreski okazało się, że jest super. Tak jak żelowy liner MK był bublem, tak ten już stał się moim ulubionym. Jest w kolorze głębokiej czerni. Jego trwałość jest wprost powalająca. Wieczorem nie zważając już na makijaż zaczęłam trzeć oczy, a on ani drgnął. Innym razem podczas moich pms'owych płaczów też myślałam, że już po nim, a jednak nie. Trzymał się dotąd, aż nie użyłam płynu dwufazowego do demakijażu. Jestem bardzo zadowolona z zakupu, tym bardziej, że nie był całkiem drogi, bo kosztuje jakieś 45zł. Powala na kolana liner żelowy MK, E.L.F.,  Inglot, Eveline. Wreszcie trafiłam na mój ideał. Niestety nie jest on dostępny w katalogu Mary Kay, trzeba o jego dostępność pytać Konsultantek. Mam nadzieję, że mają duże zapasy, bo chciałabym go jeszcze nie raz kupić.


Pędzel do podkładu Hakuro H50

Chęcią kupna tego pędzla zaraziłam się od innych blogerek, które bardzo go polecały. Będąc zwolenniczką nakładania podkładu palcami było mi trochę szkoda wydać nawet te 30zł na pędzel, którego możliwe, że nie będę używać. Jednak przyszły moje urodziny i mój Mężczyzna zapytał, co chcę dostać. Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy, był ten pędzel. Sama bym sobie go nie kupiła, ale bardzo chciałam go mieć. Muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczona. Nałożenie nim podkładu, to prawdziwa przyjemność. Od razu aplikuję taką ilość kosmetyku, aby pozwoliła mi na idealne krycie. Nanoszenie produktu jest skrócone do minimum. Raz-dwa i gotowe. Pędzel jest wykonany z włosia syntetycznego, nie zostawia smug, jest bardzo delikatny dla buzi. Nie wsiąka dużej ilości fluidu, jednak nie jest oszczędny, bo nakłada troszkę grubsza warstwę. Ma także dość grubą, toporną rączkę, do której nie jestem przyzwyczajona, jednak nie jest to duży minus, bo na pewno moja ręka się do niej dopasuje. Jeśli chodzi o mycie, to mało pozytywnie mnie zaskoczył, bo mimo, że używałam tego samego szamponu, co zawsze, podkład nie wymył się dokładnie. Próbowałam wyprać go jeszcze dwa razy i nic z tego. Mydło, nawet płyn do naczyń sobie nie radzi. Może potrzebuję jakiegoś innego preparatu? Może polecicie mi coś? Ogólnie jestem z niego zadowolona. Myślę, że długo mi posłuży, bo wygląda na dobrze wykonany.


Zakupów marcowych byłoby na tyle. Zrobiłam jeszcze zamówienie z Marizy, ale o tych kosmetykach będzie oddzielny post, bo tym razem także mam sporą ilość kosmetyków. Jeśli prowadzicie bloga wklejajcie swoje linki do notek o marcowych ulubieńcach i zakupach, zawsze chętnie je czytam. Jeśli nie to piszcie co kupiłyście i z czego jesteście zadowolone bądź nie. I koniecznie odpowiedz na moje pytania jeśli na któreś znasz odpowiedź. Pozdrawiam ciepło!

Przy ostatnim artykule przed świętami życzę Wam również rodzinnych, kolorowych, radosnych świąt Wielkanocnych. Dużo smakołyków na stołach, jak najwięcej pozytywnych emocji. Życzę Wam także czasu na chwilę refleksji i zadbania o najważniejszą osobę w Waszym życiu - Was samych! Wesołych świąt!


sobota, 5 stycznia 2013

Moja Kosmetyczka

Moja kosmetyczka mieści ogromną ilość kosmetyków. Kilka rodzajów tuszy do rzęs, podkładów, mnóstwo cieni do powiek, ale są w niej też takie kosmetyki, bez których nie wyobraziłabym sobie codziennego, jak i okazjonalnego makijażu. W tym poście zamierzam wymienić oraz opisać kilka z tych produktów. Miłej lektury.
Do makijażu zawsze podchodzę od strony pielęgnacyjnej. Moim zdaniem, tylko pięknie wypielęgnowana buzia odpowiednimi kosmetykami będzie wspaniale wyglądać w makijażu. Dlatego zawsze przygotowuję cerę do nakładania kosmetyków kolorowych. Do tego celu używam Mleczka 3w1 Time Wise Mary Kay oraz odpowiedniego kremu, ostatnio moim ulubionym jest ten z linii Botanical Effects do cery normalnej, suchej i wrażliwej. Bardzo lubię kosmetyki Mary Kay, na pewno w swoim czasie ukaże się na ich temat oddzielny post. Są one hipoalergiczne, nie zatykają porów i nie powodują zaskórników, a także mają atest apteczny. Mleczko 3w1 TW i krem z Botanical Effects sprawiają, że skóra jest świetnie nawilżona, gładka, idealnie przygotowana pod makijaż. Są niezastąpione w mojej kosmetyczce.
Mleczko 3w1 TW Mary KayKrem Botanical Effects Mary Kay
Kolejnym produktem, także firmy Mary Kay, bez którego nie wyobrażam sobie mojego makijażu i który zawsze polecam swoim klientkom jest Podkład w Płynie TimeWise. Teraz w zimie używam Rozświetlającego, który sprawia, że skóra wygląda zdrowo, a ja wypoczęcie, zaś w lecie na pewno zmienię na Matujący, który przetrwa każdy upał, sprawdziłam wiele razy w najgorętsze dni lata. Podkład jest dość kryjący, ale zostawia bardzo naturalny efekt na skórze. Jest bardzo ekonomiczny, ponieważ 29ml opakowanie wystarcza na jakieś 3-4 miesiące codziennego stosowania.
Podkład Mary Kay
Jeśli jest taka potrzeba, używam także Kamuflażu firmy Kryolan. Jest to bardzo kryjący podkład, który używam jako korektor w miejscach, gdzie podkład nie poradził sobie z zakryciem niedoskonałości. Nie znam jeszcze bardziej wystarczalnego i trwałego kosmetyku. Jest tak silnie kryjący, że upora się z zakryciem piegów, przebarwień, zmian trądzikowych, sińców pod oczami, bielactwa i innych trudnych do pozbycia się niedoskonałości. Jest po prostu niezbędny. Jego jedynym minusem jeśli chodzi o codzienne stosowanie jest to, że może zatykać pory. Jest to bardzo ciężki podkład, także może wydobywać nawet najmniejsze zmarszczki, dlatego polecam go wyłącznie do stosowania miejscowego.
Kamuflaż Kryolan
Zawsze po nałożeniu podkładu i korektora utrwalam makijaż pudrem. Zwykle jest to Mineralny Podkład Pudrowy Mary Kay, ale ostatnio zauroczyłam się w Pudrze Ryżowym transparentnym firmy Kryolan. Skóra po jego nałożeniu jest jedwabiście gładka, makijaż trwały, wygląda bardzo naturalnie. Skóra jest świeża przez długi czas. Ostatnio jest moim numerem jeden, jeśli chodzi o pudry.
Puder Kryolan
Bardzo lubię, kiedy moja twarz jest wymodelowana bronzerem i świeżo rozświetlona. Nie jest wtedy taka „płaska”, jak bez zastosowania tych produktów. Kosmetykiem, który sprawdził się u mnie najlepiej jest Face Contour Kit firmy Sleek. Nadal jednak szukam lepszego, bo bronzer potrafi się nierównomiernie zetrzeć z policzków i pozostawia delikatne ślady, ale za to nie potrzebuję lepszego rozświetla cza! Nadaje skórze świeżości, nie zawiera tandetnych drobinek brokatu, rozświetlenie jest bardzo naturalne. Bronzer ma odpowiednio chłodny odcień, dlatego większość Polek będzie z niego zadowolona.
Face Contuor Kit Sleek
Gdy zabieram się za oczy, nieważne, jaki cień do powiek będę używać, zawsze nakładam wcześniej na powieki Bazę Mary Kay. Jest kremowej konsystencji, nawilża skórę wokół oczu, a także działa cuda – sprawia, że każdy cień, lepszej czy gorszej jakości trzyma się nieskazitelnie przez cały dzień. Nie roluje się w załamaniu, nie traci koloru, nie osypuje się. Baza na Powieki jest kosmetykiem, bez którego nawet nie zaczynam makijażu oka.
Baza na powieki Mary Kay
Jeśli tusz do rzęs, to tylko Mary Kay LashLove Mascara. Używałam wielu tuszy i miałam w rękach wiele szczoteczek. Na początku ukazania się tego kosmetyku byłam bardzo sceptyczna, jak to ja. Kupiłam go z czystej ciekawości i nie zauroczył mnie od razu, Pomyślałam, że to „kolejny z wielu” tuszy do rzęs. Jednak stało się inaczej. Jest bardzo trwały, nie odbija się na powiekach nawet po całym dniu. Przetrwa nawet łzy, jeśli nie wytrzemy całych oczu chusteczką, chociaż pewnie wersja wodoodporna by coś takiego przetrwała, niestety nie miałam okazji jej przetestować. Świetnie rozczesuje rzęsy, wydłuża je, odrobinę pogrubia. Jest także mocno napigmentowany, czerń jest głęboka i widoczna. Rzęsy wyglądają pięknie.
Lash Love Mary Kay
Na usta najczęściej nakładam Błyszczyk Mary Kay NutriShine Plus. Zawsze mam któryś z ich pięknych kolorów w swojej torebce. Nawilżają usta, zmiękczają je i nadają trwałego połysku i pigmentu. Jak dla moich ust są idealne.
Błyszczyk Mary Kay
Mam nadzieję, że miło spędziliście czas czytając ten post, że przydał się Wam w jakoś sposób. Pamiętajcie, że kosmetyki Mary Kay możecie zakupić wyłącznie po spotkaniu się ze mną, na Warsztacie Kosmetycznym lub kontaktując się ze swoim Doradcą MK. Chcę żebyście wiedzieli, że zdaję sobie sprawę, że możecie myśleć, że nie jestem obiektywna w opiniach na temat kosmetyków MK, ale uwierzcie mi, że gdybym ich nie lubiła, po prostu bym ich nie używała, bo po co sobie komplikować pracę? Bardzo chętnie dowiem się czegoś o Waszych ulubionych kosmetykach, zapraszam do pisania o nich w komentarzach. Pozdrawiam Was gorąco i do zobaczenia w kolejnym poście!