poniedziałek, 11 lutego 2013

Recepta na piekne włosy



Od lat mam problem z wypadaniem włosów. Szczególnie w zimie moje włosy tracą siły, puszą się. Ja również za bardzo ich nie oszczędzam, bo maltretuje je codziennym myciem i modelowaniem lokówko-suszarką. Moje włosy są dziwnym typem. Z jednej strony bardzo się przetłuszczają u nasady, zaś na końcach są suche, kruche i łamliwe. Staram się je regularnie podcinać, ale usilnie zapuszczam, bo bardzo lubię siebie w dłuższych włosach. Innym argumentem jest też to, że w sierpniu biorę ślub i jak każda z nas chcę wyglądać w ten dzień najpiękniej. Oto moja historia borykania się z wypadaniem włosów.


Moje zmagania z włosami zaczęłam od łykania Merz Special. Niestety nie należę do osób, które pamiętają o regularnym łykaniu suplementów. Po trzech miesiącach z nijakim skutkiem całkiem zapomniałam, że powinnam je brać. Nie jestem w stanie nawet powiedzieć Wam czy działały. Miały wpływać pozytywnie również na paznokcie, ale niczego takiego nie odnotowałam. Może właśnie dlatego, że nie łykałam ich zbyt regularnie.


Później skusiłam się na preparat o nazwie Radical. Tonik do smarowania skóry głowy, polecany, wychwalany przez ogrom kobiet. Używałam go dosłownie przez tydzień. Na głowie zrobiła mi się straszna skorupa. Niby nie łupież, ale skóra była wysuszona, swędząca, a włosy zaczęły przetłuszczać się jak oszalałe. Doszłam do wniosku, że w preparacie zawarty jest alkohol, który może powodować takie objawy. Tonik prawie pełny stoi sobie na półce w łazience, sama nie wiem czemu jeszcze go nie wyrzuciłam. Zaś włosy jak były cienkie, rzadkie i wypadające, tak pozostały nadal.


Ratowałam się różnego rodzaju szamponami. Tym razem wybierałam te, które podnoszą włosy u nasady. Faktycznie udawały, że było ich więcej. Niestety, to udawanie nie prowadziło do dobrego, bo włosów mam coraz mniej. Popadłam w rozpacz. Poważnie myślałam nad bardzo krótkim ścięciem włosów. W końcu gdy szampon Pantene Pro V mnie uczulił, że na mojej skórze głowy powstały krostki i strupy, ponownie zaczęłam poszukiwać jakiegoś panaceum na moje nieszczęsne pióra.


Tak dotarłam na bloga Elle. Po przeczytaniu paru postów dotarłam do uwielbianych przez nią rosyjskich kosmetyków do włosów. Tak pięknie pisała o nich, że bez zastanowienia zamówiłam dwa kosmetyki: Drożdżową Maskę do Włosów Receptury Babuszki Agafii oraz Szampon z Ekstraktem z Organicznej Pomarańczy i Papryczki Chili Love 2 MIX.


Producent Maski do włosów opisuje ją tak: Maska do włosów  drożdżowa to wspaniały sposób na przyśpieszenie wzrostu włosów. Drożdże piwne to naturalne źródło białka, witamin i mikroelementów, które przenikają w strukturę włosa, wzmacniając je i przyspieszając wzrost. Olej z kiełków  pszenicy posiada działanie regeneracyjne i przeciwdziałające wypadaniu.  Sok z brzozy to znany ludowy środek  na wzmocnienie cebulek włosowych. Dzięki zawartości olejów z zimnego tłoczenia maska ułatwia rozczesywanie. Włosy stają się jedwabiste i pełne blasku. (Źródło: bioarp.pl)


O szamponie Love 2 MIX również czytamy same dobre rzeczy: Szampon zapobiega wypadaniu włosów i stymuluje ich wzrost, ma odżywcze i rewitalizujące działanie. Za pomocą zawartego w składzie organicznego ekstraktu pomarańczy szampon głęboko oczyszcza włosy i skórę głowy, wzmacnia cebulki włosowe i pobudza wzrost włosów, odświeża skórę głowy. Organiczny ekstrakt z chili poprawia krążenie krwi, zapobiega wypadaniu włosów. Szampon ma przyjemny zapach, nadaje się idealnie do pielęgnacji każdego rodzaju włosów i skóry głowy.
 Zalety tego produktu: 
  • Zawiera certyfikowane składniki organiczne
  • Nie zawiera SLS, parabenów, olei mineralnych, metali ciężkich, ftalanów, glikoli, lanoliny.
  • Zapobiega utracie włosów, eliminuje łupież i stymuluje wzrost nowych włosów, poprawia krążenie krwi.
  • Głęboko oczyszcza skórę głowy
(Źródło:bioarp.pl)

Oto moje odczucia po tygodniu używania obu tych produktów codziennie:
To co dominuje przy pierwszym zetknięciu z oboma kosmetykami to nieziemski zapach. Szampon pieści nasze zmysły aromatem pomarańczy i czekolady oraz dodatkiem ostrej przyprawy. Odżywka również posiada specyficzną woń, która przypomina mi babcine ciasteczka albo lody waniliowe. Oba kosmetyki mają moim zdaniem dość rzadką konsystencję. Szampon przy pierwszym myciu nie za dobrze się pieni, dopiero przy drugim bardzo dobrze. Przy pierwszym użyciu szamponu odrobinę piekła mnie głowa. Przy kolejnych myciach wszystko było w porządku. Jednak niemalże namacalnie czuję działanie szamponu, który delikatnie mrowi skórę przy każdym zastosowaniu. 


Włosy po użyciu obu produktów są bardzo gładkie, pachnące. Odkąd zaczęłam używać tych kosmetyków, nie puszą się. Jednakże szampon, jak i odżywka nie zapobiegły mojemu problemowi z rozczesywaniem włosów. Po wymodelowaniu lokówko-suszarką, bez użycia kosmetyków do stylizacji, po kilku godzinach tracą swoją objętość. Są jakby cięższe, co poniekąd również mnie cieszy. Nie mylcie z obciążeniem, po prostu wyglądają zdrowiej i jakby grubiej, stąd ich ciężar. Nie są też śliskie w dotyku, jak w przypadku większości kosmetyków do włosów, co jest jedynie plusem, bo świadczy o tym, że nie zawierają one silikonów. Nie zauważyłam, żeby świeżość włosów była wydłużona lub skrócona. Jak musiałam myć moje włosy codziennie, tak muszę nadal. Nie wiem czy to siła przekonania, ale już po 3-4 pierwszych użyciach zauważyłam, że moje włosy przestały aż tak bardzo wypadać i przede wszystkim, wyglądają zdrowiej. Nie jest to do końca moja subiektywna ocena, bo zauważył to nawet mój mężczyzna.


Jednym słowem bardzo podobają mi się te rosyjskie kosmetyki do pielęgnacji włosów. Myślę, że jeśli dalej będą się tak dobrze spisywać, nie pozostanę tylko przy tych dwóch. Chciałam też bardzo podziękować Elle za jej recenzje na ich temat, bo właśnie dzięki nim moje zmaltretowane włosy odżyły. Pozdrawiam serdecznie!

7 komentarzy:

  1. Kuszące :) a że mam obsesję na punkcie włosów to tym bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej polecam, bo kosmetyki są też dość tanie :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że pomogły, ja je uwielbiam, zarówno za działanie, jak i zapach (choć to akurat dotyczy tylko szamponu :D)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam swoja ulubioną maskę,ale nadal poszukuję szamponu-chyba się skuszę :) http://maria-n.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka jest Twoja ulubiona maska? ;)

      Usuń
  4. I moje tu się przetłuszczają ,tam się puszą normalnie już nie wiem jak na nie działać :( jutro moze znajde czas na olejowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też przy skórze są tłuste, dlatego muszę myć codziennie.. A z suchością i puszeniem się końcówek radzę sobie właśnie odżywkami i maskami. Nigdy nie olejowałam włosów, bo kojarzy mi się to z tym, że będą brzydkie, matowe i tłuste, a ja nie mogę ich obciążać bo są bardzo cienkie.
      Pozdrawiam, dzięki za odwiedziny :)

      Usuń

Zostaw komentarz. Każdy bardzo mnie cieszy, bo wtedy mam pewność, że mój blog jest czytany z zainteresowaniem :)